Zaryzykujmy przewrócić wszystko do góry nogami

Może się opłaci?

Całkiem nie dawno, wpadły mi w oko cytowane słowa Steve’a Jobsa. Powiedział kiedyś, że to bez sensu zatrudniać mądrych ludzi, by potem mówić im, co mają robić. My zatrudniamy mądrych ludzi, po to by to oni mówili nam, co robić. Autor słów miał genialny umysł i genialne pomysły, co do tego nikt nie ma wątpliwości. […]

pracownik mądry

Całkiem nie dawno, wpadły mi w oko cytowane słowa Steve’a Jobsa. Powiedział kiedyś, że to bez sensu zatrudniać mądrych ludzi, by potem mówić im, co mają robić. My zatrudniamy mądrych ludzi, po to by to oni mówili nam, co robić. Autor słów miał genialny umysł i genialne pomysły, co do tego nikt nie ma wątpliwości. Jak się okazuje, miał też świetne podejście do pracownika.

steve jobs tablica

Ten typ tak ma…

Każda firma jest inna, każda ma inną osobę decyzyjną. Zdarza się, że właściciel firmy, odwiedza siedzibę i pracowników raz na kilka miesięcy. Nie zawsze takie wizyty będą odbywać się w przyjaznej atmosferze. Bywa, że szef, bez żadnej wcześniejszej rozmowy z współpracownikami, wydaje polecenia, niejednokrotnie nie będąc świadomy jak wygląda sytuacja „na dole”. Dodam, że zazwyczaj są to polecenia wydawane drogą mailową, a w takim przypadku marna jest szansa na przeprowadzenie jakiejkolwiek „burzy mózgów”.

jestem szefem

Najprostszy przykład – firma świadcząca usługi. Pracownicy, mający bezpośredni kontakt z klientem, potrafią dobrze ocenić sytuacje, nie patrząc tylko na wyniki widniejące w raportach. Dla szefa takiej firmy, prawdziwym darem powinien być pracownik, który na głos zgłasza swoje obserwacje i wykazuje się swoim zaangażowaniem i kreatywnością w dążeniu do polepszenia sytuacji w firmie.  To osoba posiadająca możliwość bezpośredniego kontaktu z grupą docelową w danym biznesie, dysponuje największą wiedzą o sytuacji w firmie. Jeśli już szef, zauważy, że trafił na mądrego pracownika, powinien z przyjemnością i zrozumieniem wysłuchać jego porad. Czasami bardziej opłacalne może stać się poświęcenie kilku minut więcej zwykłemu pracownikowi niż rozmowa z analitykiem/księgowym o słabych wynikach kwartalnych. Zapewniam, że jedyny sposób, jaki przyjdzie księgowemu do głowy w przypadku trudnej sytuacji w firmie, to cięcie kosztów.

drogi dwie

Podejście niczym Steve Jobs – gwarancja sukcesu

Drugi rodzaj szefa to ten typu nazwijmy go Steve Jobs. Zadzwoni, odwiedzi, porozmawia albo od razu da Ci wolne pole do manewru, ufając, że nie zrobisz niczego na niekorzyść firmy. Dlatego zanim zaczniesz wdrażać jakiś pomysł, lepiej skonsultować go najpierw z kimś „z góry”.  Jakie cudowne byłoby przychodzenie do pracy, ze świadomością, że nie jesteś managerem, mimo to Twoje zdanie jest równie ważne. Z drugiej strony, jaki wspaniały byłby dla właściciela firmy urlop na Karaibach ze świadomością, że zostawił swoją firmę w dobrych rękach. Brzmi jak we wspaniałym śnie? Teraz trzeba na chwilkę zejść na ziemię. Otóż, ten wręcz idealny typ nowoczesnego szefa, może jednak trafić na pracownika, który będzie miał podejście w stylu „nie mój cyrk, nie moje małpy”.

pracodawca

Apeluję, nie doprowadzajmy do sytuacji, w której relacja między pracodawcą, a pracownikiem polega na mailowej wymianie zdań, a z drugiej strony na czekaniu, co miesiąc na moment, w którym wypłata pojawia się na koncie i zerowym zaangażowaniu w tworzenie miłego stanowiska pracy.