Projekt szczęście

Wyobraź sobie chomika, który biegnie, biegnie, biegnie w obracającym się kółku. Jaka refleksja przychodzi ci na myśl? A teraz wyobraź sobie chomika „wyjętego” z kółka po takiej długiej gonitwie. Co czuje? Jak się zachowuje? A jaka teraz refleksja przychodzi ci na myśl? Nie wiem jak ty, ale ja odczuwam silną więź z tym chomiczym wyobrażeniem. […]

Qute_hamster_and_gerbil_cage_gerbil_running_in_exercise_wheel

Wyobraź sobie chomika, który biegnie, biegnie, biegnie w obracającym się kółku. Jaka refleksja przychodzi ci na myśl?

A teraz wyobraź sobie chomika „wyjętego” z kółka po takiej długiej gonitwie. Co czuje? Jak się zachowuje? A jaka teraz refleksja przychodzi ci na myśl?

Nie wiem jak ty, ale ja odczuwam silną więź z tym chomiczym wyobrażeniem. I w fazie biegu, i w fazie „poza kółkiem”.

fahion-mum-editorial-11

A przecież można inaczej

Chciałam się podzielić genialną inspiracją z książki Gretchen Rubin – książki o tytule „Projekt szczęście”. A idzie to tak:

„Pewnego czerwcowego poranka, który niczym nie różnił się od innych, doznałam olśnienia. Otóż doszłam do wniosku, że mam duże szanse na to, aby zmarnować dane mi życie. Kiedy zapatrzyłam się na zalaną deszczem szybę autobusu, dostrzegłam prześlizgujące się po niej lata. Czego właściwie oczekuję? – spytałam samą siebie. – Chyba chciałabym być szczęśliwa. Ciekawa, że nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, co czyni mnie szczęśliwą ani w jaki sposób mogę osiągnąć szczęście. Prawdę mówiąc, należę do osób, które mają wiele powodów do radości. Poślubiłam Jamiego, wysokiego, ciemnowłosego, przystojnego mężczyznę mojego życia. Jesteśmy rodzicami dwóch zachwycających córeczek (…) Mieszkam w moim ulubionym mieście, Nowym Jorku. Utrzymuję bliskie relacje  z rodzicami, siostrą i teściami. Mam przyjaciół. Jestem zdrowa (…) A mimo to często złoszczę się na męża, załamują mnie nawet niewielkie zawodowe niepowodzenia, łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Cierpię na napady melancholii, brak poczucia bezpieczeństwa i apatię. Dręczą mnie wyrzuty sumienia… Kiedy tak spoglądałam przez zalaną deszczem szybę, ujrzałam kobietę, która popychała wózek, jednocześnie niosła parasol i trzymała komórkę. Oto ja – pomyślałam sobie. Ja też popycham spacerówkę, mam komórkę, apartament, sąsiadów. Teraz jak co dzień siedzę w autobusie, który przejeżdża przez Central Park. Oto moje życie, nad którym specjalnie się nie zastanawiam…”

I co się stało?

Gretchen postanowiła wprowadzić w życie ‘projekt szczęście’. Przez rok, w każdym miesiącu skupiała się na określonej dziedzinie, jak małżeństwo, rodzicielstwo, troska o siebie, przyjaciele. Co 30 dni nowy cel oraz głębokie przeżycie „tematu miesiąca”.

felicidad-o-placer

Konkluzja? Realizacja żadnego targetu czy celu zawodowego nie dała jej nawet namiastki tego, co dał każdy miesiąc ‘projektu szczęście’.