O potrzebie prokrastynacji

Zaburzenie, dewiacja czy... lenistwo - czym właściwie jest prokrastynacja?

Obok optymalizacji, elastyczności, zwinności, impaktu, synergii i świadomego przywództwa w tablicach firmowych wartości i etycznych kodeksach powinna wreszcie zagościć prokrastynacja. Nośność, którą jeszcze paręnaście lat temu miały dysleksja, dysortografia i inne dys- powinna zostać zdetronizowana. Prokrastynacja jest dziś bardzo ważnym, a niedostatecznie jeszcze uświadomionym składnikiem strategii biznesowych. Dotyczy to zarówno planowania zasobów ludzkich, jak i […]

prokrastynacja2

Obok optymalizacji, elastyczności, zwinności, impaktu, synergii i świadomego przywództwa w tablicach firmowych wartości i etycznych kodeksach powinna wreszcie zagościć prokrastynacja.

Nośność, którą jeszcze paręnaście lat temu miały dysleksja, dysortografia i inne dys- powinna zostać zdetronizowana. Prokrastynacja jest dziś bardzo ważnym, a niedostatecznie jeszcze uświadomionym składnikiem strategii biznesowych. Dotyczy to zarówno planowania zasobów ludzkich, jak i wydajności poszczególnych jednostek w organizacji.  Bez prokrastynacji nie ma awansu, bez prokrastynacji nie ma nieukończonych projektów, bez prokrastynacji nie ma przegranych przetargów. Gdyby nie prokrastynacja, zespoły nie uczyłyby się na własnych błędach i niemożliwa byłaby sytuacja, w której każdy zna się na wszystkim tak samo jak na niczym.  A w dni podsumowań dzięki prokrastynacji jedni mogą odnieść gigantyczny sukces, a drudzy go bez skrępowania ponieść.

Niekiedy objaśnia się prokrastynację drogą zaburzeń szlaku mezolimbicznego –

anatomicznej podstawy układu nagrody. Dotykając więc lekko psychologii klinicznej, rzec można, że prokrastynacja pełni w organizacjach funkcję jakiejś niespecyficznej dewiacji. Nie do końca jest normą, jednocześnie wymyka się klasyfikacjom ściśle chorobowym. Tu i ówdzie raz po raz pozostawia jednak wartki strumień zaprzepaszczeń projektów czy niezrozumiałych decyzji kadrowych.

star wars coffe break

Prokrastynacja żywi się tymi (a oni nią i jest to symbioza absolutna), którzy przesłanie e-maila dalej zostawiają na wieczne pojutrze (tzw. forward managerowie), a plaża ich programów pocztowych, mimo gęstego powiewu czerwonych flag, nadal jest plażą – właśnie.  Tymi, którzy w kuchniach już o 10:30 decydują, że kawa była jednak za słaba i czas na następną. Kocha tych, którzy uzbrojeni w intelektualny mikroskop nieustannie widzą i poprawiają (swój i innych) szczegół, sedno roboty między bajki kładąc. Nie gardzi tymi, którzy trwanie internetowych zakupów potrzebnych na przyszły weekend zamieniają w neverending story i pasywnie używają social mediów, a z nadurodzaju czytelnictwa i oglądactwa wystarcza im czasu jedynie na popołudniową drzemkę w chillout-roomie. Poklask znajduje wreszcie u tych, którzy jednocześnie prowadzą kilkanaście zadań i od jedenastu lat nie wyszli jeszcze z fazy koncepcji.

Prokrastynacja łaskawa jest

Czas pozwoli zliczyć, ile etatów przybyło dzięki odwlekaniu czynności należnych do wykonania. A także, ilu bezrobotnych znalazło zatrudnienie w ramach zadań, które może wykonać jeden i tylko jeden pracownik.  Prokrastynacja jest wieloetatową matką wielu niepotrzebnych etatów.

prokrastynacja3

Tym samym daje wiele szans. Działom szkoleniowym i firmom zewnętrznym, które poszukują szkoleń i treningów z zarządzania zmianą, zarządzania sobą w marazmie, zarządzania przez konflikt w zespole i, a jakże, przywództwa przez plotkę. Drżą wyznawcy i trenerzy lean management, zwolennicy just in time rwą włosy z głowy, roboczogodzina traci swe znacznie. Jak w romantycznym dramacie, ironicznie, początkowo do wtóru – rolę odgrywa prokrastynacja. Laurence J. Peter i jego teza od 46 lat krążą nad organizacjami: „In a hierarchy every employee tends to rise to his level of incompetence”. Moment ten jest coraz częściej, nomen omen, odwlekany.

Wśród przyczyn porzucania i odkładania zawodowych czynności na później wymienia się lęk przed porażką

Można by zatem zauważyć, nie bez cienia racji, że osobowości odkładające pracę na później są niespójne. Ciągłemu odwlekaniu wykonania zadania towarzyszy stały lęk przed jego wykonaniem, wsparty pakietami sportowymi i innymi kafeteriami, niespójność tę równający. Pozostawanie w określonym miejscu i niezmienność powodują, że osobnik funkcjonuje w fazie nierozwiniętej, jakby kokonie i nie otrzymuje nigdy swej właściwej postaci wydajnościowej. Co może być także próbą uniknięcia frustracji. Bo jest prokrastynacja niczym innym jak lenistwem, zaniechaniem zmiany, udawaniem, że „jeśli mnie nie widać, to znaczy, że pracuję bardzo dobrze”, że „nie będę nic robił, to mnie nie ruszą, a 3500 wpada regularnie”, że „to i tak mnie nie dotyczy”. A może jest to po prostu i zwyczajnie lęk przed… sukcesem, zawodowym spełnieniem? Z moich obserwacji wynika, że najczęściej  prokrastynację w organizacjach powoduje lęk przed… jakąkolwiek pracą.

prokrastynacja4