Personal Branding czy Narcystyczna Autokreacja

Ostatnio znajomy na privie zadał mi bardzo sensowne pytanie: „Czy twój wizerunek w mediach społecznościowych to prawda, czy wynik skutecznej autokreacji”. Odpowiedziałem na to pytanie bez zaperzania się i bez zastanowienia – to autokreacja oparta na prawdzie. Ks. Tischner wyróżniał trzy prawdy – prawdę, półprawdę i gówno prawdę i zupełnie szczerze mogę powiedzieć, że jeśli […]

personal branding 4

Ostatnio znajomy na privie zadał mi bardzo sensowne pytanie: „Czy twój wizerunek w mediach społecznościowych to prawda, czy wynik skutecznej autokreacji”. Odpowiedziałem na to pytanie bez zaperzania się i bez zastanowienia – to autokreacja oparta na prawdzie.

Ks. Tischner wyróżniał trzy prawdy – prawdę, półprawdę i gówno prawdę i zupełnie szczerze mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o Personal Branding, to najlepiej markę osobistą buduje się w oparciu właśnie o prawdę. Półprawda jest tylko w połowie ciekawa, a gówno prawda zda się nam na nic.

personal branding 1

Personal Branding, co to takiego

Personal Branding czy marka osobista to pojęcia niemal tożsame, przy czym to pierwsze oprócz tego, że jest po angielsku i brzmi profesjonalnie (helou!), to jeszcze ma w moim odczuciu zacięcie aktywne – branding to nie tylko rzeczownik odczasownikowy, ale też po prostu czasownik. To pierwsze pojęcie więc wolę, bo jest dla mnie dynamiczne i oznacza również ‘robienie sobie marki’, brandowanie siebie, czy też tworzenie własnej marki. Marki, która w przypadku ludzi, podmiotów fizycznych w rzeczy samej może być określana po prostu jako wizerunek. Z wizerunkiem i z marką tak już jest, że się tworzy czy tego chcemy, czy nie. No chyba że mamy tę niewątpliwą przyjemność egzystencji w totalnej próżni społecznej i nikt o nas nie wie, ani my o niczym nie wiemy. Kiedy jednak występuje jakakolwiek interakcja, tworzy się wizerunek, więc i marka. Najczęściej na poziomie emocji. Bo na poziomie emocji odbieramy drugą osobę – potencjalnego pracownika, pracodawcę, narzeczonego, narzeczoną, kochanka, policjanta i tak dalej. Na podobnej, emocjonalnej płaszczyźnie postrzegamy zresztą batona, burgera, colę i całą resztę. Tak też jest z kościołem, policją, partiami politycznymi i organizacjami pozarządowymi i rządowymi. Po prostu wszystko co ma gębę (interfejs) ma też wizerunek i ten wizerunek odbieramy. Może to być gombrowiczowska ‘gęba’, a może to być twarz Moniki Bellucci.

Autokreacja, narcyzm czy konieczność

Jako że wizerunek mamy wszyscy, to też i powinniśmy o niego dbać. Chyba, że mamy na to… Tylko wtedy też pamiętajmy, żeby mieć konsekwentnie na to… Bo wtedy będziemy mieli wizerunek osoby, która ma to gdzieś: mniej więcej jakieś pół metra poniżej głowy. Konsekwentnie znaczy też prawdziwie, co odpowiada też na moje pytanie. Pamiętajmy jednak, że konsekwentne tworzenie pewnego określonego wizerunku będzie miało swoje następstwa w postaci takich, a nie innych przeszkód bądź ułatwień w budowaniu kariery zawodowej. Czy tworzenie marki osobistej jest koniecznością? Myślę, że tak, skoro i tak się ona tworzy. Lepiej więc, by tworzyła się z naszym udziałem. Czy dbanie o swój wizerunek to narcyzm? Nie – raczej nie pamiętam by w DSM (taka tabelka w wykazem zaburzeń) samo tworzenie swojego wizerunku było objawem czegokolwiek. Natomiast kompulsja, przymus i obsesja przy tych działaniach – już tak. W czasach, gdy wszystko można sprawdzić, a decyzje (w tym te HRowe) podejmuje się na podstawie analizy danych i przesłanek, warto, by te układały się w spójny obraz nas samych.

personal branding 2

Jaki pan, taki kram – czyli stwórz sobie markę

Markę warto tworzyć i kontrolować, chociaż bez przesady. Jeśli jesteśmy samoskuteczni, samoświadomi, samofajni, tak też będziemy postrzegani. Innymi słowy, jeśli mamy kompetencje, obronimy się sami, pod warunkiem, że te kompetencje będziemy komunikować sensownie. Markę można tworzyć w necie, wśród bliższych i dalszych znajomych itd. Nie ma się co oszukiwać – czasy totalnego oddzielenia i wydzielenia sfery prywatnej i publicznej minęły. Lepiej już po prostu potraktować to jako słuszną całość. Pracodawca też człowiek i potrafi jak człowiek ocenić na podstawie wizerunku „prywatnego”, czy osoba, która jest za coś odpowiedzialna jest i może być kompetentna w danej dziedzinie. Czy ma do tego prawo? Nawet jeśli nie…, to kto bogatemu zabroni?

Wszyscy mają markę, mam i ja

Wszyscy tworzymy marki – spójne, niespójne, wyjątkowe i przeciętne. Te oparte na prawdzie są po prostu atrakcyjniejsze. Poza tym nie ma chyba niczego bardziej uroczego niż dychotomia pomiędzy tym, jak chcemy być postrzegani, a jak widzą nas inni. Na przykład taka Anna Wintour nie chciałaby z pewnością, żeby ktoś powiedział o niej coś miłego. Natomiast Zuckerberg latał na spotkania z „szychami” w piżamie, bo chciał być postrzegany jako non-konformista. Budowanie marki warto po prostu zacząć od analizy swoich celów. I dobrania narzędzi komunikacji. A o tym wszystkim zresztą już pisałem i mam nadzieję, że temat jeszcze nie raz będę poruszać. W końcu moja marka też musi być gdzieś komunikowana.