Niska samoocena to ból, a nie teoretyczny „wynalazek” psychologów

Kiedy w latach 60-tych ubiegłego stulecia Morris Rosenberg opracowywał skalę samooceny (Self-Esteem Scale SES), zapewne nawet nie przeszło mu przez myśl, że niespełna 50 lat później „samoocena” wejdzie do języka potocznego tak bardzo, jak żadne inne słowo z dziedziny psychologii. To, co zaś przez te lata zapewne w ogóle się nie zmieniło to fakt, że […]

maxresdefault2

Kiedy w latach 60-tych ubiegłego stulecia Morris Rosenberg opracowywał skalę samooceny (Self-Esteem Scale SES), zapewne nawet nie przeszło mu przez myśl, że niespełna 50 lat później „samoocena” wejdzie do języka potocznego tak bardzo, jak żadne inne słowo z dziedziny psychologii.

young woman looking into a mirror

To, co zaś przez te lata zapewne w ogóle się nie zmieniło to fakt, że mnóstwo ludzi cierpi z powodu zaniżonej samooceny. Bo zaniżona samoocena to ból. Czasem wszechogarniający, a czasem zawężony do jakiegoś aspektu.

Jak rozpoznać ten syndrom?

Osoby o niskiej samoocenie na przykład/zwykle:

/ Obwiniają się za wszystko i towarzyszy im ciągłe poczucie winy albo lęk
/ Potępiają się za wszystko
/ Biorą do siebie słowa i czyny innych nieporównywalnie mocniej
/ Nie przyjmują komplementów ani pochwał
/ Wpadają w przygnębienie z powodu braku komplementów i pochwał (deprywacja emocjonalna)
/ Czują się inni niż reszta świata
/ Uważają że nie są wystarczająco dobrzy, że muszą jeszcze dużo nad sobą „popracować”
/ Mają potworne wyrzuty sumienia z powodu wydawania na siebie pieniędzy (zakup nowej bluzki czy butów to dla nich coś, co włącza wyrzuty sumienia, a nie radość czy przyjemność z zadbania o siebie)
/ Lękają się albo wręcz panicznie boją odrzucenia
/ Za wiele biorą na siebie, czasem cechuje ich nadodpowiedzialność
/ Wmawiają sobie, że nic nie potrafią zrobić
/ Wymagają od siebie perfekcji
/ Biorą na siebie dużo obowiązków; bliskich wyręczają niemal na każdym kroku
/ Z różnych powodów i często włącza się w ich emocjach poczucie winy
/ Uważają, że ich życie jest niewiele warte
/ Pragną szczęścia, marzą o poczuciu spełnienia, bezpieczeństwa, akceptacji, ale w żadnym związku nie potrafią tego znaleźć
/ Uważają, że nigdy nie przydarzy im się nic dobrego
/ Są przekonani, że inni nie potrafiliby ich trwale pokochać czy polubić
/ Starają się udowodnić, że są równie dobrzy jak inni
/ Często godzą się z rolą osoby „obsługującej” innych (np. rodzinę czy partnera)

Po takiej liście nie odważę się na żadną konkluzję. Przy minimalnej empatii chyba każdemu przyjdzie ona do głowy sama…

zaidimu terapija