Jesteś MIŚiem? Zamień „klient nasz pan” na „pracownik nasz pan…”

Przeprowadzanie rekrutacji w firmach to zawsze ciekawe doświadczenie, z którego czerpię każdorazowo nowe doświadczenia i wiedzę. Kilkanaście procesów rekrutacyjnych, które miałam okazję ostatnio koordynować, pokazało mi bardzo wyraźnie obecność pewnego zjawiska. Otóż dla wielu niedużych i średnich przedsiębiorstw znalezienie dobrego pracownika jest – okazuje się – nie lada wyczynem. Być może chodzi o kwestie związane […]

jesteś miesiem5

Przeprowadzanie rekrutacji w firmach to zawsze ciekawe doświadczenie, z którego czerpię każdorazowo nowe doświadczenia i wiedzę. Kilkanaście procesów rekrutacyjnych, które miałam okazję ostatnio koordynować, pokazało mi bardzo wyraźnie obecność pewnego zjawiska. Otóż

dla wielu niedużych i średnich przedsiębiorstw znalezienie dobrego pracownika jest – okazuje się – nie lada wyczynem.

Być może chodzi o kwestie związane z mentalnością pokolenia Y, być może o słaby employer branding niewielkich firm (w porównaniu z siłą marek pracodawców korporacyjnych), a może o konsekwencje zjawiska emigracji zarobkowej Polaków na zachód Europy.

jesteś misiem2

Podczas rozmów z pracodawcami i rekruterami doszliśmy do wniosku, że od ponad dekady nie widzieliśmy:

#1 Tak niskiej motywacji. Czasem nawet kandydaci nie ukrywali jej braku pod maską autoprezentacji. I chodzi nie tylko o brak energii czy entuzjazmu, ale też brak zaangażowania w rozmowę.

#2 Bierności. Kandydaci mało pytają, nie dociekają informacji na temat stanowiska, nie przynoszą osobiście swoich aplikacji, nawet jeśli dostęp do siedziby potencjalnego pracodawcy jest prosty i otwarty (bo jest to np. salon sprzedaży).

#3 Tak wielu silnych przekonań, że jeśli pracodawca jest „małym przedsiębiorcą”, to na pewno niesolidnie płaci (w sensie terminowości i wysokości wynagrodzenia).

Wymienione tendencje mają wpływ na przebieg procesu rekrutacyjnego, wielokrotnie decydując o jego wynikach. 

/ Wielu kandydatów nie przychodzi na umówione spotkania, nawet nie informując firmy o zmianie swojej decyzji.

/ Wielu wysyła CV, nie mając pojęcia, po co i do kogo. Zdarza się, że podczas wstępnego telefonicznego interview rekruter słyszy pełne zdziwienia wypowiedzi typu: „Naprawdę wysłałam do Państwa CV? Na taaaakie ogłoszenie?”

/ Inni zarzekają się, że godziny pracy, jego miejsce są dla nich akceptowalne, aby po miesiącu „przypomnieć sobie”, że jednak nie są do przyjęcia, bo wracają na studia albo że właściwie to nie mogą wracać do domu po 19-stej.

jesteś misiem1

A tymczasem proces rekrutacji jest teraz daleki od rozmów z lat 90-tych -

– stresujących, prowadzonych w mocno nierównej relacji, często po prostu nieprzyjemnych. Nasi klienci to ludzie, pracodawcy, którzy zarządzają w oparciu o silne podstawy etyczne.

Podkreślamy, że podczas rekrutacji „opłaca się” grać w otwarte karty… Żeby nie dać się frustracji, mocno wierzę w kilka zasad, które często też polecam uwadze i kandydatom, i pracodawcom, i rekruterom:

#1 Pomyśl dokładnie, kogo szukasz, jakiej pracy szukasz (tryb, rodzaj zadań), w jakiej atmosferze (styl zarządzania, relacje, wielkość zespołu); jakie jest Twoje psychologiczne minimum wynagrodzenia, a jakie optimum; na jakie ustępstwa jesteś skłonny pójść i w jakim zakresie.

#2 Mów otwarcie o tym, co cenisz, co jest dla Ciebie ważne, jaki jesteś – rekrutacja to DOPASOWANIE, a nie kreowanie czy – właściwie – udawanie.

#3 Daj sobie czas na decyzję, opieraj się o fakty z konkretnej rozmowy rekrutacyjnej; nie przesadzaj z poszukiwaniem drugiego i trzeciego dna każdej wypowiedzi, gestu, tonu itp.

jesteś misiem4

I na koniec, bez względu na to, po której stronie stoisz, pamiętaj:

Każdą firmę budują ludzie. I to oni są najważniejsi. Dlatego nie ma ważniejszego, ale i trudniejszego procesu niż rekrutacja.